Tytułem wstępu


Wydarzenia które miały miejsce 30 lat temu  w europejskich krajach komunistycznych, a które określane są powszechnie mianem „jesieni narodów” czy też „jesieni ludów” nazywam  „jesienią demoludów”. Nie tyle ze względu na to, że dotyczyły one  krajów „demokracji ludowej”, co dlatego, że stosowane wyrażenia fałszują  znaczenie wydarzeń, utrwalając dezinformację. Wydarzenia te zostały bowiem przygotowane, zainicjowane i kontrolowane, a nierzadko wprost zrealizowane przez partie komunistyczne i/lub związane z nimi instytucje celem oszukania tzw. wolnego świata oraz ludzi poddanych ich władzy. Od tamtego czasu, powszechnie obowiązuje zakłamany obraz tego, co się naprawdę wówczas działo. Nie godząc się na taki stan rzeczy, postanowiłem utworzyć niniejszą stronę internetową. Zestawiłem ze sobą skrócone opisy wydarzeń w kilku europejskich „krajach socjalistycznych” – ofiar podboju komunistycznego, który nastąpił w wyniku II Wojny Światowej. Nierzadko były one ze sobą ściśle powiązane (dla przykładu, wydarzenia węgierskie miały duży wpływ na wydarzenia niemieckie), a wszystkie były koordynowane przez moskiewską centralę międzynarodowego komunizmu, co moim zdaniem, dostatecznie uzasadnia potrzebę rozpatrywania ich wspólnie. Ich przebieg określała lokalna specyfika. Wydarzenia polskie i węgierskie były rozciągnięte w okresie kilkuletnim, natomiast czechosłowackie, rumuńskie i niemieckie charakteryzowało to, że trwały w stosunkowo krótkim czasie. Do tego stopnia, że ich kluczowe momenty wyznaczały nie tylko kolejne dni ale wręcz godziny. Rezultat ich wszystkich był wszakże taki sam i osiągnięty został mniej więcej w tym samym momencie, poprzedzając „upadek komunizmu” w ZSRS. Ich zestawienie, analiza oraz porównanie wydają mi się niezbędne dla poznania ich istoty. Mam nadzieję, że strona ta  pomoże czytelnikowi właściwie je ocenić w oderwaniu od, wszechobecnej od tamtego czasu, papki propagandowej na ten temat. W zakresie faktografii opierałem się zasadniczo m.in. na dwóch książkach: w przypadku PRL na książce „Reglamentowana rewolucja” Antoniego Dudka (Wyd. Arcana, 2004), zaś w pozostałych przypadkach na książce „1989 – jesień narodów” Adama Burakowskiego, Aleksandra Gubrynowicza i Pawła Ukielskiego (Wyd. Trio, 2009). Jakkolwiek propagują one fałszywe tezy odnośnie „upadku komunizmu” (gdyby było inaczej, niewątpliwie nie ukazałyby się w obiegu publicznym), to w dużym stopniu wiernie prezentują przebieg wydarzeń.

*

Tytuł niniejszej strony nawiązuje do twórczości Józefa Mackiewicza (1902-1985), znakomitego pisarza i publicysty, a przede wszystkim niezłomnego antykomunisty. „Tryumf Ześlizgu: Przez »opozycję« do »integracji«” jest rozdziałem w napisanej przezeń i wydanej własnym nakładem broszurze pt. „»Trust« Nr 2. Nowy plan zniszczenia antykomunizmu.” (Monachium, 1976), która po ok. 30. latach przedrukowana została w książce „Optymizm nie zastąpi nam Polski” (Kontra, Londyn 2005 i 2007). Gorąco polecam  jej lekturę, jak też lekturę całości Dzieł Mackiewicza.

W swoim tekście, Józef Mackiewicz odniósł się do postawy ówczesnej, politycznej emigracji polskiej, która poprzez aktywne zaangażowanie się w akcję wewnątrzsystemowego sprzeciwu wobec „poprawek do konstytucji” PRL de facto uznała to komunistyczne „państwo” za legalne, a tym samym zaakceptowała zniewolenie Polski. Wkroczenie na równię pochyłą akceptacji komunistycznej „państwowości”, doprowadziło ją do tytułowego „tryumfu ześlizgu”. Ze swojej początkowej pozycji przeciwnika systemu komunistycznego, polska emigracja  polityczna przemieściła się na pozycję peerelowskiej „opozycji”. Nieżyjący już Mackiewicz nie mógł w końcu 1990 roku skonstatować tego, co  w swoim realizmie przewidywał, że  polska emigracja polityczna przestała istnieć, po dobrowolnym zrzeczeniu się swojej roli przez legalne władze RP na Uchodźstwie na rzecz przedstawicieli komunistycznego, pierestrojkowego tworu, będącego  kontynuacją PRL. Taka właśnie była konsekwencja jej postawy.

W czasie gdy Mackiewicz pisał swoją broszurę, „Polska ludowa” stanowiła istotne ogniwo międzynarodowego komunizmu i jej istnienie, w tym jej „państwowość”, podporządkowane były celom tego systemu. Przeprowadzona odgórnie tzw. transformacja (modernizacja) tego systemu, znana powszechnie jako pierestrojka – strategia której podstaw należy szukać w komunistycznym NEP-ie oraz w czekistowskiej operacji „Trust” z lat 20. XX wieku – poskutkowała tym, że komunizm sowiecki i europejski zostały przez wszystkich uznane za zlikwidowane. Podsycane w ciągu powojennych dziesięcioleci pozory oraz nieumotywowane niczym pragnienia zostały uznane za prawdziwe i spełnione, w rezultacie czego powszechnie zaakceptowano tezę o samoistnym, bądź wywołanym presją sił zewnętrznych i/lub odśrodkowych,  „upadku komunizmu”. W rzeczywistości jednak nie sposób znaleźć przekonującego dowodu na tę tezę. Wszystkie rozbijają się o przeczące jej fakty, na czele z przebiegiem wydarzeń, przygotowanych i sterowanych odgórnie przez komunistów. Zmienili oni formę, pozornie dostosowali swoje polityczne i gospodarcze oblicze do kryteriów ówczesnego tzw. Zachodu i to wystarczyło aby wolny świat uznał, że komunizm sowiecki i europejski przestały istnieć, a pozostałe, jak np. chiński, zasadniczo się zmieniły. Stwierdzono tak pomimo tego, że cel jakim dla komunizmu jest opanowanie całego świata, nie uległ nigdy zmianie. Komunizm „upadł”, choć w żadnym z krajów go tworzących nie nastąpiła nigdy realna dekomunizacja, czyli pozbycie się jego przyczyn i skutków. Skoro tak uznał wolny świat, tym bardziej uznali to ludzie zniewoleni przez ten system władzy, nierzadko ulegli mu i podatni na komunistyczną propagandę. W efekcie doszło do praktycznej eliminacji antykomunizmu na świecie: „tryumfu ześlizgu” na globalną skalę.

Peerel stanowi tu modelowy przykład. Praktycznie wszyscy Polacy, którzy określali się przeciwnikami komunizmu  przed „transformacją ustrojową”, w jej rezultacie uznali jego „upadek”, a bardzo wielu z nich, tak jak wspomniani powyżej rząd oraz prezydent RP na Uchodźstwie, wzięło czynny udział w uwiarygodnieniu tego kłamstwa i w jego podtrzymaniu. W konsekwencji takiej postawy, zmodernizowany twór nazwali „wolną Polską”, zamykając oczy na oczywisty fakt, że jest to pod każdym względem kontynuacja PRL. Co najwyżej po latach, najczęściej w chwilach swoich politycznych niepowodzeń, napomykając o jego „zawłaszczeniu” przez „siły postkomunistyczne”, czy też określając go mianem „prl-bis”. Dziś, to głównie dzięki nim trwa ten stan rzeczy. Ulegli komunistycznej prowokacji oraz stale wspierają i powielają dezinformację. Nie chcąc zmienić swojej postawy, wciągają w tę fikcję tych, którzy im zaufali. Poza nieliczącymi się, wobec powszechnej postawy,  jednostkami, nie ma dziś nikogo, kto podważałby obowiązujący fałszywy dogmat o odzyskaniu przez Polskę wolności w latach 1989-1990. Lata zakłamywania rzeczywistości i samozakłamania zrobiły swoje. „Wielki ześlizg” poskutkował wielką fikcją.

*

Dzisiejsza „wolna Polska” to dla mnie „nowy, wspaniały” peerel – zmodernizowany, ulepszony, komunistyczny twór. Bez urzędu cenzury, z półkami pełnymi towarów, paszportami zawsze pod ręką, wieżowcami w panoramach miast, centrami handlowymi i autostradami, dostępnymi od ręki światowymi nowinkami technicznymi, ale z peerelowską mentalnością Polaków, nie przejawiających chęci i woli aby mieć rzeczywiście wolny kraj, być naprawdę wolnymi ludźmi. Twierdzą oni wprawdzie powszechnie, że takimi są i w takim kraju żyją, tymczasem nie przeszkadza im i nie zajmuje ich to, że nie tylko fundamenty, ale także ściany i dach tej konstrukcji są tymi samymi co w „starym” peerelu. Jego zewnętrzne mury i wnętrza zostały pokryte nowym tynkiem i pomalowane, ale nic nie zmienia faktu, że zostały one stworzone przez komunistów i dla realizacji komunistycznego celu. Nierzadko pozostają też takimi jakimi były bez potrzeby nadawania im pozorów nowości, gdyż także i „stary” PRL jest generalnie uważany przez Polaków za państwo polskie. Bardzo wielu z nich bowiem się z nim identyfikowało i wspierało go.  Dziesięciolecia „realnego socjalizmu” wykształciły w nim miliony „ludzi sowieckich”, którym stare dekoracje nie tylko są drogie ale wręcz niezbędne do życia w odnowionym, „wspólnym domu” komunistów i niekomunistów. Stolica kraju świeci przykładem. Giełda Papierów Wartościowych otwarta symbolicznie w niedawnej siedzibie „zlikwidowanej” partii komunistycznej (przeniesiona później do nowego budynku tuż obok), komunistyczny Pałac Kultury i Nauki w koronie z wieżowców centrów finansowych, tzw. galerii handlowych oraz hoteli, a także Stadion Narodowy powstały na fundamencie Stadionu Dziesięciolecia Manifestu Lipcowego dobrze ilustrują ten stan rzeczy. Nowe pokolenia przejmują tę postawę od swoich rodziców i dziadków i wzmacniają ją, nie mając żadnego punktu odniesienia do rzeczywistości jaką zastają i bezkrytycznie ją akceptując .  Zdaje mi się, że komunistom właśnie o taki skutek chodziło i chodzi. Sądzę też, że „nowy, wspaniały” peerel nie jest tu żadnym wyjątkiem i że nie inaczej jest w każdym z opisanych tu krajów.

Andrzej Dajewski